1 niedziela Wielkiego Postu – moja pustynia

on

Liturgia Słowa 1 niedzieli Wielkiego Postu:

Rdz 2,7-9; 3,1-7 Ps 51 Rz 5,12.17-19 Mt 4,1-11

W minioną Środę rozpoczęliśmy w Kościele okres Wielkiego Postu, w czasie którego więcej czasu poświęcamy na rozważanie cierpienia, Męki i Śmierci Jezusa, które skutkowało odkupieniem każdego człowieka. Wchodźmy w Wielki Post, módlmy się, pośćmy, dzielmy się jałmużną, chodźmy na nabożeństwa Drogi Krzyżowej i Gorzkich Żali, aby wraz z Panem przejść drogę wiary oczekując Poranka Zmartwychwstawania. Nie zmarnujmy tego czasu. Zapraszam też do rekolekcji Wielkopostnych online: „Zalęknieni”. Warto powalczyć o bycie lepszym.

Przejdźmy do Ewangelii. Pewnie niektórzy prowadzili swoje pamiętniki. Dziewczyny w latach młodości dość często prowadziły takie zapiski. W pamiętniku pisało się wszystko: kto się spodobał, z kim się pokłóciło, co się dziś czuło, co się chciało osiągnąć. To były zakamarki duszy, bo nikt w nas nie mógł wniknąć. Dzisiejsza Ewangelia jest tak jakby tym samym pamiętnikiem. Dziś z Jezusem nie ma nikogo z ludzi, żadnego ucznia, żadnego Apostoła, nie ma Maryi. Jest On sam. Ta perykopa jest niejako duchową autobiografią Jezusa, gdzie widać Jego tajniki serca i duszy, czujemy Jego przeżycia. Jezus chciał, abyśmy poznali Jego walkę, Jego zmaganie, Jego kuszenie. Nie chciał, aby znali to tylko Apostołowie, ale chciał, aby cały Kościół na zawsze to znał i szukał w tym siły do osobistej walki.

Walka, to nie tylko pięści, to nie tylko krew i pot i łzy. Walka to także coś innego. Jezus jest kuszony dzisiaj 40 dni jak podpowiada nam Ewangelia. „A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel” (Mt 4,2-3a). 40 dni w ciszy. Wyobrażacie sobie? Przecież my, jak mamy 40 minut w ciszy posiedzieć w mieszkaniu, to wiele osób z nas już coś trafia i to nie jest Boża łaska. 40 dni w ciszy i samotności. To na rekolekcjach ignacjańskich 7-8 dni to jest męczące, 30 dni (tzw. miesięczne) mówią że dla hardcorów. Ale 40 dni, oszaleć można. Co tam Jezus robił? W tej ciszy? Odkrywał siebie, odkrywał kim jest, badał siebie i swoje serce, słuchał.

Według tradycji rabinów (IX-X w.) słowo pustynia hebr. midbar pochodzi od dwóch słów: przyimka mi tzn. od, z oraz słowa dabar tzn. słowo, albo mówić, rozmawiać. Rabini tłumaczyli, że pustynia to miejsce gdzie mówi Bóg. Bóg mówi na pustyni, ale wymaga to wyciszenia i cierpliwości. Dziś uciekamy przed ciszą, bo boimy się co z nas wyjdzie: pogoń za pieniądzem, rozkręcenie emocjonalno-seksualne, pycha albo niedowartościowanie itd. Coś z nas wyjdzie, bo to będzie Bóg chciał naprawić w tym Wielki Poście we mnie i w Tobie. Co więc zrobić? Znajdź swoją pustynie, w której w ciągu całego Wielkiego Postu będziesz przebywać 15 min. Szukaj tam ciszy, siedź w niej i słuchaj tego co Bóg mówi, zapisz co z Ciebie wychodzi. Wiele z tych pokus będzie pochodzić od złego ducha, bo i on stanie obok Ciebie, byś nie przetrwał. Zapisz to, przemyśl, zobacz gdzie zły duch Cię kusi. Jak ciężko to zobaczyć, omów przy spowiedzi z jakimś księdzem. A wtedy Wielki Post skończy się dla Ciebie tak, jak dla Jezusa dzisiejsza Ewangelia: „opuścił Go diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu” (Mt 4,11). Panie pomóż mi przeżywać pustynię swojego życia, pomóż mi wytrwać w ciszy! A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Błogosławieństwa Bożego na czas przygotowania do Świąt Paschalnych! +

One thought on “1 niedziela Wielkiego Postu – moja pustynia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *