3 niedziela Wielkiego Postu – jak gasić pragnienie?!

on

Liturgia Słowa 3 niedzieli Wielkiego Postu:
Wj 17,3-7 Ps 95 Rz
5,1-2.5-8 J 4,5-42
           
       Niedawno
w Kościele mieliśmy wybór nowych władz KEP. Arcybiskup Stanisław Gądecki został
12 marca mianowany przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski. Na stanowisko
zastępcy przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski biskupi wybrali 13
marca abp. Marka Jędraszewskiego, metropolitę łódzkiego. Wspierajmy ich naszą
modlitwą, gdyż takich mamy duszpasterzy, o jakich się modlimy! Przeżywamy
Wielki Post, w którym patrzymy zwłaszcza na wymiar chrzcielny. Dzisiaj Słowo
bardzo jasno pokazuje nam Chrzest, jako źródło łask. Wszelkich łask. Wtedy
staliśmy się chrześcijanami, tzn. Dziećmi Bożymi! Wracajmy do Chrztu, do
pierwotnej łaski, poprzez modlitwę w dniu chrztu, modlitwę za osoby przynoszące
nas do Kościoła, za kapłana. Chrzest to wielki prezent od Boga dla nas, który
codziennie rozpakowujmy – wiarą i modlitwą.
           
      Dzisiaj
Liturgia Słowa jest bardzo bogata. Widzimy Jezusa, który przybywa do „miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar
(…) i zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny

(J 4,5.6). Godzina szósta to odpowiednik naszego południa, czyli najgorętszej
pory dnia. A miasto jest historycznie związane z Izraelem (Rdz 33; 48; Joz 24).
Jezus siada zmęczony, wędrówkę miał trudną, ciężką i długą, bo przybył z Judei
do Samarii, a „Żydzi z Samarytanami
unikają się nawzajem
” (J 4,9). Jezus zostaje sam, bo uczniowie „udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności” (J 4,8). Był to znak, że
oni zaczęli przechodzić jakąś wewnętrzną zmianę, gdyż nigdy poprzednio, przed
spotkaniem Jezusa, nie dopuściliby do siebie takiej myśli, aby kupować
cokolwiek w mieście Samarytan, w mieście wrogów. Będąc nauczycielem, wg rabinackich
zwyczajów, Jezus nie powinien także rozmawiać z kobietą, która z braku imienia
staje się niejako przedstawicielką całego społeczeństwa samarytańskiego. Ale
Jezus nie zważa na te ograniczenia, sam np. powołuje uczniów wbrew ówczesnemu
zwyczajowi. Dzisiaj chyba nam chrześcijanom brakuje takiego Chrystusowego luzu
i spontaniczności, bo zamykamy się w Kościołach, zakrystiach, salkach, zamiast
wychodzić do świata. Bardzo często zdarza mi się chodzić po ulicy w koloratce czy
sutannie i ludzie, gdy ide, gdy na chwilkę stanę, porozmawiam z nimi to się
cieszą. Żeby dawać świadectwo wiary, nie trzeba od razu mówić o Bogu, czasami
wystarczy świadectwo naszej radości wiary! Ale o czym Jezus tak rozmawia z
Samarytanką?
           
          „Jezus rzekł do niej: «Daj Mi
pić!» (…) Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz
mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić?» (…) Jezus odpowiedział jej na to:
«O, gdybyś znała dar Boży i [wiedziała], kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj
Mi się napić” – prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej
” (J
4,7.9.10). Jezus na pewno zaskakuje Samarytankę. Może dla niej był to pierwszy
Żyd, który zamiast krytycznej wyższości patrzył na nią z ludzkim współczuciem i
dlatego otworzyła swoje serce na rozmowę. I Jezus w swej odpowiedzi zaznacza,
że nie chce nam dać byle czego, ale dar Boży! Woda dla tamtej kultura była
czymś bardzo cennym, wiele cywilizacji umierało, bo nie miało wody. Woda była
cenna. Dla nas dzisiaj już tak nie jest, nie mamy doświadczenia braku
pragnienia, suszy. Nie doceniamy roli wody, bo mamy jej na co dzień pod
dostatkiem… I Jezus mówi dalej: „Każdy,
kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja
mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w
nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu
” (J 4,13-14). Te słowa
odpowiadają tematycznie pierwszemu czytaniu: „Bóg rzekł do Mojżesza: Uderzysz
w skałę, a wypłynie z niej woda, i lud zaspokoi swe pragnienie
” (Wj 17,6). Pan
chce gasić nasze pragnienie, pragnienie serca. W grece widzimy tutaj wyrażenie dorea tou theou – dar Boży, który wskazuje na Torę, prowadzącą do mądrości i zbawienia. Jezus utożsamia ją z jednej strony ze
Słowem prowadzące do życia, z drugiej zaś Duch Święty – Paraklet. Jezus przedłuża rozmowę z niewiastą, aby
doprowadzić ją do wiary. Chrzest, o którym dzisiaj wiele mowy (pośrednio, gdyż
woda zawsze kojarzy się z Chrztem) i wiara są to dwa dary ściśle złączone: kto
wierzy, może być ochrzczony; a chrzest wlewa wiarę. Chrzest zanurza człowieka w
wodzie żywej, wypływającej z przebitego Serca Chrystusa; w wodzie
oczyszczającej, gaszącej pragnienie, ożywiającej. Ona w sercu wierzącego staje
się „źródłem tryskającym”, które gwałtownie bije w górę aż do życia wiecznego i
do niego prowadzi.
           
  Dalej
Jezus rozmawia z Samarytanką, czytamy: „A
On jej odpowiedział: «Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj!» A kobieta odrzekła
Mu na to: «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam
męża.
Miałaś
bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To
powiedziałaś zgodnie z prawdą»
” (J 4,16-18). Te słowa są nieco
niezrozumiałe. Nie chodzi tu o towarzyski styl życia kobiety! Jezus wskazuje Samarytance na jej grzech. On chce, aby
kobieta przyprowadziła swego męża, którym jest Bóg, który przez bałwochwalstwo
został zdradzony. Jezusa wspomina o pięciu bóstwach, które czczone były na
terenie Samarii. Widać, że kobieta nie czuje szczęścia i zaspokojenia, a
odkrywa to w rozmowie z prawdziwym Oblubieńcem. W rozmowie z Jezusem można
naprawdę wiele odkryć! Jezus budzi w niej pragnie czegoś innego. Nasuwają mi
się tu słowa Dawida: „Boże, Ty
Boże mój, Ciebie szukam; Ciebie pragnie moja dusza, za Tobą tęskni moje ciało,
jak ziemia zeschła, spragniona, bez wody
” (Ps
63,2). Jezus jako Dar Boga i Dawca wody żywej jest w stanie zaspokoić
najgłębsze ludzkie pragnienia. To piękny obraz, gdyż Jezus siedzący przy (a
dosłownie z grecki na) studni Jakuba
w samo południe jest spragniony Miłości. Widać, jak bardzo Bóg pragnie
zaspokoić największe pragnienie ludzkiego życia. Pragnienie Boga i pragnienie
człowieka spotykają się. W całej swej wrażliwości na potrzeby człowieka Bóg
pragnie być dla niego źródłem wiecznego życia i szczęścia. Ale czy nasze
pragnienia są dobre? Czy nie pozostają czysto ludzkie, obracające się wokół
kultu pięciu naszych bożków: kultu ciała, kultu bogactwa; kultu sławy; kultu wygodnictwa
i kultu pustych pragnień? Te nasze pragnienia mogą nas zabić. Ile osób umiera
dzisiaj przez narkotyki, ile umiera ze względu na niewłaściwy styl życia… św.
Paweł podkreśli Bożą miłość dziś w słowach: „Bóg zaś okazuje nam swoją miłość przez to, że Chrystus umarł za nas,
gdyśmy byli jeszcze grzesznikami
” (Rz 5,8).  Boże dziękuje Ci, za Twoją miłość, za bliską
obecność, że chcesz zaspokoić moje pragnienia i wlewasz w moje serce prawdziwe
pragnienia!
Zaskakujące jest podejście. Najpierw mówi do Niego: Żyd (J 4,9), Pan (4,11), większy od Jakuba
(4,12), prorok (4,19), Mesjasz (4,29) i Zbawiciel świata (4,42). I to wszystko w dialogu z Jezusem. Czasami
wydawać się może, po co się modlić, po co czytać coś o wierze, po co, skoro On
nie jest dla mnie Bogiem? Nie ma to sensu. Otóż jest! Osoby
spotykające Jezusa z Nazaretu odkrywają stopniowo Jego tożsamość jako Mesjasza
i Syna Bożego. Myślę, że wiele takich świadectw można znaleźć chociażby na
youtubie. A św. Paweł, ten sam, który doświadczył łaski nawrócenia mówi: „Dostąpiwszy więc usprawiedliwienia przez
wiarę, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa
Chrystusa, dzięki któremu uzyskaliśmy przez wiarę dostęp do tej łaski, w
której trwamy i chlubimy się nadzieją chwały Bożej

(Rz 5,1-2). Bo usprawiedliwienia doświadczamy dzięki Jezusowi. Pięknie widać to
dalej w czynie kobiety, która „zostawiła
swój dzban i odeszła do miasta
” (J 4,28). Symbolizuje
to zerwanie z przeszłością i wybór Jezusa, jako Źródło wody życia.
I ostatnia rzecz. Samarytanka
poszła do swoich i powiedziała im: „Pójdźcie,
zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie
jest Mesjaszem?»
Wyszli z miasta i szli do Niego” (J
4,29-30). Staje się przez to świadkiem wiary w Jezusa i pociąga innych do
Niego. Tak działa wiara, pociąga siebie nawzajem. Samarytanie „prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał
tam zatem dwa dni
” (J 4,40). To podkreśla moc
świadectwa. Wiara innych prowadzi także nas do wiary w Jezusa. Mnie inspiruje
pp. Franciszek, moi przyjaciele i znajomi Michałowie, Andrzej, Aneta, Aleksandra,
Magda, starsza pani która często przychodzi do Kościoła mimo pracy, osoby
żegnające się przechodząc przed Kościołem czy noszące krzyżyk. To są świadkowie
wiary… Panie, przepraszam, że czasami zawalam, że nie jestem dla wszystkich
świadkiem wiary i Twojej miłości. Proszę wspieraj tych, dla których nie byłem
świadkiem, a mi dodawaj sił i odwagi, aby świadczyć w codzienności! A co
Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?
Błogosławieństwa
Bożego na czas przygotowania do Świąt Paschalnych!

7 thoughts on “3 niedziela Wielkiego Postu – jak gasić pragnienie?!

  1. Jeżeli chodzi o
    Jan 4,16-18
    to moim zdaniem nie chodzi tu jednak o bóstwa,lecz o mężczyzn.
    O jakich pięciu bóstwach Samarii jest mowa w tekście?

  2. Asenata czytając 2 Krl 17,23-33 można zauważyć, że występuje tam 5 bożków (w. 24: z Babilonu, z Kuta, z Awwa, z Chamat i z Sefarwaim). Analogicznie Jezus zwracając się do Samarytanki mówi o 5 mężach – innych bożkach a prawdziwym mężem jest Bóg, który wcześniej z narodem wybranym zawarł przymierze, a którego symbolizuje tutaj kapłan, który miał nauczyć napływową ludność prawdziwego kultu. Jednak narody przybyłe pozostały kultycznie synkretyczne.
    Pozdrawiam, Damian

  3. Asenata, przepraszam za niedoprecyzowanie swojej wypowiedzi. Masz rację iż 2 Księga Królewska wymienia 7 bóstw w omawianym tekście. Nie mniej jednak Samarytanie to potomkowie Izraela – a Izrael zawarł przymierze z Bogiem Jahwe. Do Samarii przesiedliło się 5 innych narodów, o których mowa, a jak wiemy w tamtym czasie panował politeizm. Monoteizm był tylko w Izraelu. Samarytanie (potomkowie Izraela) zmieszali się krwią z przedstawicielami innych ludów (których było pięć) i nie byli czystej krwi wyznawcami Boga Jahwe. Mieszając się w małżeństwach dopuścili się zmieszania kultu i zamiast trwania przy wierze w Boga Jahwe, przeszli na politeizm, dopuszczając do swego kręgu inne bóstwa, stając się narodem synkretycznym religijnie, tworzącym m.in. własny kanon Pisma Świętego. W dialogu Jezusa z Samarytanką, jak pisałem wyżej w poście, widać, że Jezus wskazuje na bałwochwalcze zachowania Samarytan (bałwochwalstwo rozumiane było, jako cudzołóstwo z innymi bogami; samo pojęcie cudzołóstwa kojarzy się też jednoznacznie z małżeństwem) i zaprasza Samarytan do powrotu do wiary w Jednego Boga.
    Pozdrawiam, Damian!

  4. Jeżeli chodzi o Samarytankę to uważam jednak,że w jej rozmowie z Jezusem
    chodziło jednak konkretnie tylko o jej życie osobiste.

    Najważniejszym fragmentem
    jak dla mnie jest=

    20. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga». 21. Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. 22. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów.
    ………………
    Boga nie czci się na górze Garizim,ani w Jerozolimie.
    Bóg jest wszędzie

  5. Asenata, każdego dotyka Słowo osobiście. Może to miało być Słowo, które dotykało Cię właśnie w taki sposób, aby Ci coś pokazać? Tego nie wiem, ale może taka jest prawda…
    Kwestia oddawania czci i w.20-22 racja, jest b. ważna, Bóg jest wszędzie, ale te Słowa trzeba też odpowiednio rozumieć, patrząc na kontekst kulturowy, literalny i duchowy oraz na znaczenie tego dla nas dzisiaj.
    Pozdrawiam, Damian!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *