Z okazji nowego 2012 roku, życzę każdemu osobiście, aby był to rok gdzie pozwolimy otworzyć i wywarzyć swoje serca przychodzącemu każdego dnia Jezusowi, tak by On w nich zamieszkał i poukładał wszystko tak jak On chce. Życzę głębokiej wiary, gorącej miłości i niegasnącej nadziei!
Nowy Rok 2012 zaczął się kilka dni temu. Ja rozpocząłem go w niecodzienny sposób, mianowicie w Berlinie na Europejskim Spotkaniu Młodych popularnie zwanym Taize. Było to dla mnie bardzo wielkie i ważne doświadczenie. Od dawna intrygowały mnie słowa wypowiadane w Credo lub Składzie Apostolskim: „Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny (…)”, ale co to znaczy powszechność Kościoła? Dzisiaj mogę powiedzieć, że to tylko Jezus nas jednoczy w pełni, wszystkich, obojętnie od języka czy koloru skóry. To piękne uczucie, gdy stojąc obok człowieka zupełnie innego w kolorze skóry i języku mogę z nim pomodlić się szczerze i prawdziwie do naszego wspólnego Ojca, mówiąc Ojcze nasz. Ale nie wolno w imię pojednania rezygnować z siebie, ze swojej tożsamości. Miałem w Berlinie dziwne doświadczenie, mianowicie Święto Narodów w noc sylwestra prowadziła kobieta pastor kościoła protestanckiego. Uczestniczyliśmy w nabożeństwie, ale błogosławieństwa z jej rąk nie przyjęliśmy, bo czym innym jest ekumenizm, a czym innym tolerancja…
Chrzest jest także znakiem miłości Boga do człowieka; dzisiaj mocno wybrzmiewa w Liturgii Słowa temat wody – symbolu życia i Chrztu Świętego. Prorok Izajasz mówi: „Ja Pan, (…) ustanowiłem Cię przymierzem dla narodów, światłością dla narodów, abyś otworzył oczy niewidomym, ażebyś z zamknięcia wypuścił jeńców, z więzienia tych, co mieszkają w ciemnościach” (por. Iz 42,6b-7). Jezus tak robił: „Przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła, dlatego, że Bóg był z Nim” (por. Dz 10,38b). Przez grzech pierworodny ludzie są pod władzą złego, mają do tego ogromną skłonność, ale dzięki łasce sakramentu chrztu diabeł z nas zostaje „wymyty”, zalewany zostaje potopami i wodami o których wspomina Psalmista. Sam Sakrament Chrztu nie załatwia jednak wszystkiego. Bo to ode mnie zależy, czy i na ile pozwolę, by wody Sakramentu Chrztu dopłynęły i przepłynęły przeze mnie w całości. A to jest trudne, bo w człowieku, we mnie dalej jest wiele miejsc, które potrzebują potopu wód Chrztu. I wiem, że warto o to walczyć, każdego dnia, w życiu codziennym, by nie obmawiać, nie porównywać, nie wywyższać się, by walczyć o bycie prawdziwym chrześcijaninem, bo „ponad wodami głos Pański, Pan ponad wód bezmiarem” (por. Ps 29). A co Słowo, Bóg kieruje dzisiaj do Ciebie?Comments are closed.
Także wszystkiego dobrego życzę 🙂
Szczęść Boże!
dp