15 niedziela zwykła – trupy wiary

on

Liturgia Słowa 15 niedzieli zwykłej:

Pwt 30,10-14 Ps 69 Kol 1,15-20 Łk 10,25-37

1 - FSMNa wakacjach często dobywają się spotkania młodych organizowane przez różne Zgromadzenia Zakonne. Niedawno odbyły się Saletyńskie Spotkanie Młodych w Dębowcu, a już dzisiaj rozpoczyna się Franciszkańskie Spotkanie Młodych w Kalwarii Pacławskiej. Warto wziąć udział w takim spotkaniu, które można potraktować jako nietypowe rekolekcje, chociażby przez spanie pod gołym niebem.

2 - miłość-śmierćWczytując się w dzisiejszą Liturgię Słowa łatwo wtopić się wyobraźnią w przypowieść, którą opowiada Jezus. Tym co nas w nią wprowadza i jak Jezus określa, ma przejawiać się w naszym życiu i ma je motywować, jest miłość. „To czyń, a będziesz żył” (Łk 10,28), żył na wieki wśród zbawionych. Miłość, ma nas motywować na drodze wiary. Miłość, ma nas prowadzić do grona zbawionych. Miłość, ma nas wyróżniać. Miłość wobec każdego, bo każdy jest naszym bliźnim. Pyta, można powiedzieć, zupełnie obronnie, chcąc usprawiedliwić siebie, uczony w Piśmie: „A kto jest moim bliźnim?” (Łk 10,29). Chyba, patrząc na niego, łatwo się z nim utożsamić. Pytanie, które ma z nas zwalić odpowiedzialność za nasze postępowanie. No bo jak, łatwo nam się usprawiedliwić, że naszym bliźnim jest ktoś z bliskiej nam rodziny. Ale chory wujek czy kuzynka, denerwujący nas sąsiad palący cygara czy sąsiadka, która wygląda jakby obserwowała całe otoczenie… Każdy jest naszym bliźnim. Każdy zasługuje na naszą miłość.

3 - trupy wiaryJezus chce nam to uzmysłowić. Opowiada cudowną przypowieść. Czytamy: „Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha” (Łk 10,30). A więc, ów człowiek. Bezimienny. Można wpisać w niego siebie. św. Łukasz często tak robi. W ten sposób chce, aby jeszcze mocniej utożsamić się z daną sytuacją. Schodzi z Jerozolimy do Jerycha. Jerozolima, miejsce święte. Położone na górze. Jerycho, miasto spoganiałe, utożsamiane z grzechem, położone geograficznie w depresji. Człowiek ten schodzi z góry na sam dół. Schodzi ze świętości w grzech. Pięknie to się wyraża dalej: „wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli” (Łk 10,30). No chyba nikt z nas nie widział człowieka na pół umarłego. Bo jaki to człowiek? Od tułowia w dół umarły, a w górę żywy? Albo lewa strona umarła, prawa żyjąca? Musi tu chodzić zatem o coś innego. Chodzi o to, że duchowo człowiek może nie żyć, a cieleśnie tak. Może być takim zombie, takich chodzący trup wiary. A czy wokół nas nie są ludzie, którzy są na pół umarli? Żyjący bez łaski uświęcającej, w związkach niesakramentalnych, zniewoleni przez nałogi. Trupy wiary…

4 - miłosierdzieeeDalej spotykają nas przykłady osób, które nie dają przykładu miłości. Kapłan – to znak ludzi Kościoła. Lewita – znak ludzi, którzy są związani z Kościołem, ale nie są kapłanami. Mogą być to ludzie należący do ruchów Kościoła. Oczywiście, są przykładem braku pomocy, obojętności na drugiego człowieka. Ich przykładu życia w tej przypowieści mamy się nie uczyć. Popatrzmy dalej: „Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko” (Łk 10,33). W całości przypowieści pojawia się w końcu on, Samarytanin. Wróg Żydów. Człowiek, który na Żyda powinien jeszcze w tym wypadku splunąć i dokopać mu. A ten człowiek jest przykładem zobaczenia innych, a nie udawanej ślepoty. W życiu nie pomaga odwracanie wzroku od potrzebujących. Nie pomaga kalkulacja czy się opłaci im pomóc. W życiu pomaga miłosierdzie. I właśnie w miłosierdziu widać czy jesteśmy chrześcijańscy. W miłosierdziu widać czy należymy do Jezusa. Samarytanin mógł go minąć, jak poprzednicy. To co zrobił, to normalny odruch serca. Jezus w ten sposób uczy nas, żeby szukać przykładów miłości, nimi się napełniać, fascynować, motywować i żyć. Takich przykładów myślę, że mamy każdego dnia wiele: od prasujących koszul kobiet, po koszących trawę mężczyzn, od pomagających sobie sąsiadów, po razem bawiące się dzieci. Przykładów jest wiele, trzeba je tylko umieć dostrzec.

5 - robić swojeI jak pomagać innym? Samarytanin „podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi” (Łk 10,34-35). On zrobił to co mógł. Nie robił coś ponad siły, nie udawał nic. Zrobił to co mógł. Jak Ci alkohol odbiera męża, jak pornografia dzieci, chłopaka czy dziewczynę, to co robisz? Jak gniew, złość czy zazdrość rozwala Twoją wspólnotę domu czy kościelną, to co robisz? Jezus na to chce nas wyczulić. Jak auto się zepsuje wiemy gdzie iść. Mechanik. Jak ząb – dentysta. A jak serce? Nie tylko kardiochirurg, ale przede wszystkim Jezus. Jak Ci się wali sumienie, serce, życie. To Jezus ma dla Ciebie lekarstwo. Od wieków gospoda utożsamiana była z Kościołem. Jezus chce nam pokazać, że w Kościele dostaniesz uzdrowienia. W Kościele spotkasz Jezusa, który Cię uleczy. W Kościele, w sakramentach. Nie ma co zwlekać… Panie, proszę dodawaj mi sił, aby dostał się do Ciebie jakąkolwiek drogą, ilekroć będę trupem wiary… A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Błogosławionej niedzieli i czasu zwykłego! +

One thought on “15 niedziela zwykła – trupy wiary

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *